poniedziałek, 18 sierpnia 2014

4. Słońce

Dziś wtorek, w szkole obchodzone jest "święto szkoły", więc rano zabrano nas w połowie lekcji z historii. Jakoś się stało że do auli weszłam obok Matthew, tak jakby byśmy byli parą. Niestety nie było zbyt wielu miejsc i musieliśmy się rozdzielić. Nie wiem o czym rozmawialiśmy. Dokuczaliśmy sobie, ale liczyło się to że szliśmy razem, nikt nam nie przeszkodził. Po długim i nudnym apelu w auli poszliśmy na halę sportową, ale tam nie udało nam się nawiązać kontaktu. Matthew był jakiś inny, siedział sam,a kiedy uderzyłam go jako zaczepkę on odwrócił się od niechcenia i wyrzucił smutne "spadaj ". Nigdy wcześniej nie zauważyłam u niego takich zachowań. Może coś się stało, może pokłócił się z Kevinem. Dopiero pod koniec zawodów Matthew zaczął mnie ciągnąć za koszulkę, a ja w ramach zemsty założyłam mu kaptur na głowę. Parę razy jeszcze rozmawialiśmy, a raczej zamieniliśmy zdanie. Dzień jak dzień, ale to zdarzenia z rana było niesamowite. Czułam że to coś więcej, niż dokuczanie sobie.

Wyszłam ze szkoły, w połowie drogi zaczepiłam mnie Julia. Nie miałam zbyt nastroju by z nią rozmawiać. Doszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. W piątek jest wycieczka, nie jedzie na nią za dużo osób, może uda mi się usiąść gdzieś koło niego, czy coś.

***

Następnego dnia, na ostatniej lekcji, czyli języku polskim robiliśmy własne gazety. Podzieliliśmy się na grupy. Byłam w drużynie z Sue, dzięki której znalazł się u nas także Matthew. Pod koniec lekcji większość moich towarzyszy zaczęła uczyć się na poprawę z matematyki którą mieli na ósmej lekcji. Sue i Eva poprosiły mnie abym ich pouczyła, do czego po chwili dołączył się również Matthew. Po krótkich namowach zgodziłam się, zadzwonił dzwonek i w czwórkę wyszliśmy z klasy. Szukaliśmy miejsca gdzie możemy się pouczyć, wypadło na ławkę przed szkołą. Matthew od razu przystąpił od nauki a dziewczyny dalej rozmawiały. Dobrze mu szło, większość zadań które mu zadawałam wykonywał poprawnie. Kiedy uznałam że już wszytko umie, Matt zboczył z tematu matematyki, przeprosił mnie że wczoraj był takie nie miły. Rozmawialiśmy jeszcze, żartowaliśmy i dopiero przed końcem lekcji lekcji zauważyliśmy że Eva i Sue nie siedzę już na ławce obok. Przed szkołą kręciło się dużo nauczycieli. Ciekawe co o nas pomyśleli kiedy siedzieliśmy sami na ławce, naprzeciw siebie. Niestety zadzwonił dzwonek i Matthew musiał już iść na poprawę. 

Najlepszy dzień w moim życiu - pomyślałam. Jeszcze nigdy nie byłam z nim sam na sam tak do końca. Albo obok była Rose, albo cała szkoła, która nie miała dla mnie wtedy żadnego znaczenia ale była. Teraz nie było nikogo tylko ja i Matt, czasami ktoś wszedł lub opuścił szkołę. Bałam się, bała się końca roku. To już tylko  dwa i pół tygodnia. Bałam się też że to dla Matthew nic nie znaczy, to dla niego tylko zabawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz